Kalispera Kochani! Zgodnie z obietnicą postanowiłam wrócić do systematycznego pisania postów na bloga. Jest kilka rzeczy w Grecji, które pomimo kilku lat mieszkania tam nadal mnie dziwią. Tym bardziej na pewno osobę, która po raz pierwszy jedzie do tego kraju. Być może po przeczytaniu tego postu, turyście będzie choć trochę łatwiej się w Grecji odnaleźć. Zaczynamy.
1. Papier toaletowy wrzucany do kosza na śmieci. – To chyba pierwsza rzecz, o którą polscy turyści pytają. „Ale jak do kosza?” – zawsze słychać zdziwienie. Po prostu. Kiedyś mówiono, że robią tak, bo rury są zbyt wąskie i toalety się zapychają. Teraz już sama nie wiem. Może to po prostu przyzwyczajenie i wychowanie.
2. Jazda po alkoholu. – Grecy piją dużo piwa i wina, mocniejsze alkohole rzadko. Zazwyczaj podawane jest do obiadu. Ale nie tylko. Ouzo i tsipouro mają już większość zawartość procentową. Mimo to Grecy wsiadają za kierownicę samochodu, motoru czy skutera. Jaka jest częstotliwość wypadków? Statystyk nie sprawdzałam. To co mnie cieszy, to fakt, że coraz częściej w Grecji pojawiają się kontrole drogowe. Może to skłoni ich do bezpieczniejszej jazdy. W Grecji nie ma też zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych.
3. Bojler podgrzewający wodę przed kąpielą. – Ta sprawa nie dotyczy hoteli, ale mieszkając w Grecji strasznie mnie to denerwowało. Wodę trzeba było nagrzewać przed kąpielą, nie było stałej ciepłej wody.
4. Grecka gościnność. – To wiele razy zadziwia turystów w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W wielu restauracjach dostaniecie po obiedzie poczęstunek w formie jogurtu czy jakiegoś arbuza. Na laiki (greckich targach) sprzedawcy częstują swoimi wyrobami. I co ciekawe, spotkałam się tym jedynie w Grecji – w barach przy zamówieniu drinka, zawsze dostaje się małą miseczkę chipsów lub orzeszków.
5. Brak chodników i parkowanie. – Wcześniej mi to nie przeszkadzało, ale teraz spacerując z dzieckiem w Atenach bardzo mnie to irytuje. Ze względu na bardzo dużą ilość budynków mieszkalnych nie ma gdzie parkować, więc parkują obojętnie jak i gdzie. Chodniki w Grecji są wąskie, a na większości z nich stoją zaparkowane samochody. Chodzenie po Atenach z wózkiem to niekończący się slalom, chodzenie po drodze i uważanie, żeby nikt Cię nie przejechał.
6. Spóźnianie się. – Do dziś się dziwię, że ja będąca zawsze na czas poślubiłam Greka… O greckim spóźnianiu można pisać eseje. Zawsze jak się umawialiśmy ze znajomymi czy rodziną to nigdy nikt nie był na czas. Godzina przecież to rzecz umowna. I nawet na obiad do teściowej jak przychodziliśmy na konkretną godzinę to do stołu siadaliśmy po 45 minutach. A jeśli tylko zwrócisz Grekowi uwagę… To powie, że go stresujesz i będzie to trwało jeszcze dłużej. Cóż. My mamy zegarki, oni mają czas.
7. Bezdomne zwierzaki. – Niestety, to problem całej Grecji. Psy i koty na ulicach to dość powszechny widok i trzeba się do tego przyzwyczaić.
8. Dodawanie cytryny do wszystkiego. – Wiadomo, w Grecji pomarańcze i cytryny rosną na drzewach, wiele osób ma takie drzewa w ogrodzie… Ale mimo wszystko – cytryna do mięsa, ryb, owoców morza, a nawet kalafiora. Jak to mówią… co kraj to obyczaj.
9. Brak skrzynek pocztowych w blokach. – To do dziś dla mnie abstrakcja. Listownie przychodzą dokumenty z banków, urzędów itd. A mimo to skrzynek w blokach nie ma. Są za to zwykłe szafki, do których te listy się wkłada. Choć nie zawsze, bo czasem leżą porozrzucane na schodach.
10. Godziny otwarcia sklepów, banków. – To też bardzo ciekawe i ważne dla turysty. Oczywiście nie mówimy tu o supermarketach (zamknięte w niedzielę) ani sklepikach turystycznych. One rządzą się swoimi prawami. Ale banki czy poczta otwarte są tylko do 14:30. Sklepy odzieżowe różnie, zależy to też od dnia tygodnia. Niektóre są otwarte od 9:00 do 14:30, a potem od 17:00-21:00. Ma to swoje wytłumaczenie, w tych godzinach latem jest po prostu strasznie gorąco i myślę, że wielu ludzi woli w tym czasie siedzieć w klimatyzowanym domu niż chodzić po sklepach.
11. Brak przestrzegania prawa. – Grecy z prawem są na bakier i dobrze wiedzą jak je ominąć. Kiedyś dyskutowałam o tym z Matim to on mi tylko powiedział „Takiej wolności jak w Grecji nie ma nigdzie”. Ale… chyba nie do końca o to chodzi. Niedokończone domy, żeby nie płacić podatków, sprzedawanie na „czarno” bez paragonów, żeby jak najwięcej zarobić, przechodzenie na czerwonym świetle lub w miejscach niedozwolonych… Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać. Czy kiedyś to się zmieni? Nie wiem.
To chyba by było na tyle. A co was najbardziej zadziwiło w Grecji? Dajcie znać w komentarzu.